I Komunia Św.

Bierzmowanie

Ogłoszenia parafialne

Licznik odwiedzin

133529
Today
Yesterday
This Week
Last Week
This Month
Last Month
All days
7
887
5003
120102
22886
41273
133529

Your IP: 100.26.182.28
2019-09-19 00:06


FOTOGALERIA

W uroczystość Przemienienia Pańskiego Biskup Siedlecki Kazimierz Gurda dokonał instalacji kanonickiej Ks. Ryszarda Federczyka. Jest to dowód wdzięczności Ks. Biskupa za prace duszpasterską Ks. Ryszarda na misjach, na Ukrainie.

 


  Ks. Ryszard Federczyk urodził się 22. 9. 1954 roku, wyświęcony 16. 6. 1979 roku. Po święceniach był wikariuszem w Terespolu i w Międzyrzecu Podlaskim w parafii św. Mikołaja. Tu rozwijająca się ciężka choroba zmusiła go do wycofania się z pracy parafialnej. Ponad sześć lat był kapelanem w Domu Opieki Społecznej dla dzieci w Łukowie przy ul. Broniewskiego, który prowadziły ss. Nazaretanki. Do parafialnego kościoła miały prawie 2 km. Prosiły od dawna biskupa ordynariusza, by dał im jakiegoś księdza. Teraz cieszyły się, że mogły mieć na miejscu codziennie Mszę św. Z tego właśnie względu ks. Bp. Ordynariusz J. Mazur był przeciwny zabieraniu im kapelana. - Sytuacja jednak znacznie się zmieniła w Łukowie. Powstała nowa parafia p.w. NMP Matki Kościoła i niedaleko od Domu Opieki była już czynna kaplica, w której Msze święte były odprawiane każdego dnia rano i wieczorem. Do kaplicy siostry miały 3 minuty drogi. Kapelan nie był już tak konieczny, jak to było dawniej, a na Ukrainie, w Gródku, ks. Ślepowroński i leciwy, 73-letni biskup Olszański sami prowadzą seminarium, bez ojca duchownego! - Po tych wyjaśnieniach jeszcze jedna wątpliwość: „A jego zdrowie? Wytrzyma?” - Zobaczymy, na razie choćby na pół roku. Biskup skinął głową. Było to zielone światło do wyjazdu. Późną nocą, 8 stycznia 1992 roku dotarł do Gródka na Ukrainę nasz trzeci kapłan - ks. Ryszard Federczyk w towarzystwie ks. prorektora siedleckiego seminarium, ks. Konstantego Kusyka, który po przerwie świątecznej miał przeprowadzić cykl wykładów z filozofii dla tamtejszych kleryków. Ks. Federczyk wkrótce po przyjeździe objął obowiązki ojca duchownego1
W miarę przybywania nowych kandydatów i upływu lat przybywało coraz więcej obowiązków: przewodniczenie wspólnym modlitwom w kaplicy, medytacjom, odprawianiu nabożeństw, spowiadanie, rozmowy prywatne, konferencje, miesięczne skupienia i adoracje, a wkrótce wykłady z duchowości i teologii ascetycznej. Minęło pół roku, rok i następne lata. Zdrowie było w kratkę, ale nie widać było żadnych szans na zastępcę na tym stanowisku. Bywały dni trudne, bolesne, spędzane w łóżku, w chmurach przygnębienia i czarnych myśli, wielokrotnie podejmowana decyzja powrotu do Polski, zwłaszcza że wizyty u prowadzącego lekarza w Warszawie nie wróżyły niczego dobrego. A po nich znowu przebijał się promyk lepszego samopoczucia i ks. Federczyk trwał dalej w seminaryjnej społeczności Podola.
Oprócz zajęć w seminarium pomagał często spowiadać w miejscowym kościele, a gdy zdrowie pozwalało, zastępował w okolicznych parafiach księży, gdy ci musieli gdzieś pojechać. Doszły niebawem obowiązki okresowego spowiednika sióstr i nowicjuszek w Jarmolińcach oraz wykłady na powstałym w Gródku Instytucie Nauk Religijnych. Prowadził rekolekcje dla kleryków i dla sióstr zakonnych. Znał dokładnie nie tylko stan duchowy swoich wychowanków, ale też dobrze był zorientowany w ich sytuacji materialnej. A ta nie była wesoła, czasami wprost tragiczna. Pomagał, w czym mógł; rozdawał, co miał; dzielił się z klerykami tym, co otrzymywał z Polski. Gdy zbliżały się święta Bożego Narodzenia lub Wielkanocy i klerycy mieli wyjeżdżać do domów, przed drzwiami ojca duchownego robiło się tłoczno nie w sprawie porad duchowych, ale by dostać kilkanaście hrywien na bilet. 
Z upływem lat zacieśniała się coraz bliższa więź między ks. Federczykiem a biskupem Olszańskim. Pasterz diecezji w seminarium w Gródku miał swój pokoik, i przyjeżdżał tu każdego tygodnia. Wieczorami, gdy inni zajęci byli pracą przewidzianą obowiązkami i regulaminem seminaryjnym, biskup zapraszał ks. Ryszarda do swego pokoju i tu, czasem do późnej nocy, spędzali długie godziny na wspólnej modlitwie i rozmowach. W czasie jednej z takich rozmów na temat początków seminarium duchownego w Gródku biskup Olszański wyraził się, że „był to miły żart Ducha Świętego.” Później te słowa staną się tytułem dokumentalnego filmu z okazji obchodów dziesięciolecia wskrzeszenia diecezji kamieniecko-podolskiej i seminarium duchownego.
Seminarium duchowne w Gródku z trudem ale wciąż się rozwijało. Przybywało wykładowców, a także kleryków. Wzrost liczby kleryków przysparzał pracy ojcu duchownemu i osłabiał siły bardzo wątłego zdrowia. Od 1996 roku drugim ojcem duchownym został ks. Wojciech Matuszewski. Obowiązki wprawdzie rozłożyły się na dwóch, ale stanu zdrowia ks. Federczyka to nie zmieniło. Musiał wreszcie zrezygnować z tej funkcji i chciał wracać do Polski. Nawet w Kurii siedleckiej wstępnie rozmawiał o zamieszkaniu w domu emerytów na ul. Kościuszki 10. Gdy biskup Olszański usłyszał o zamiarze ks. Federczyka powrotu do Siedlec, jak nigdy dotąd energicznie zaprotestował: „Ojca miejsce jest tutaj!”. Zależało mu bardzo na tym, by tego kapłana, który, pomimo słabego zdrowia, tyle sił i czasu poświęcił formacji duchowej tutejszych kleryków (przyjechał tylko na pół roku!), zatrzymać blisko siebie. Kiedy odszedł do Lwowa dotychczasowy sufragan bp. Stanisław Padewski, wtedy biskup Olszański chciał na jego miejsce sufraganem mieć ks. R. Federczyka. Jednakże władze w Kijowie nie zgodziły się, by biskupem na Ukrainie był obcokrajowiec. Po tej stanowczej odmowie władz państwowych Bp. Olszański musiał zrezygnować z tego zamiaru. Ks. Federczyk zamieszkał w Kamieńcu Podolskim przy katedrze. Biskup mianował go diecezjalnym ojcem duchownym i prosił, by nie zrywał całkowicie z seminarium w Gródku, i w miarę możliwości służył klerykom jako okresowy spowiednik. Ze względu na schorowanego biskupa Olszańskiego ks. R. Federczyk postanowił pozostać przy nim do jego śmierci. Gdy po śmierci Bp. Olszańskiego ordynariuszem diecezji kamienieckiej został dotychczasowy sufragan ks. Bp Leon Dubrawski, prosił ks. Federczyka, by pozostał na dotychczasowym stanowisku i nie opuszczał diecezji. Tak więc w dalszym ciągu ks. Federczyk jest diecezjalnym ojcem duchownym, spowiednikiem kleryków oraz wykładowcą w seminarium duchownym i w Instytucie Nauk Religijnych w Gródku. W ostatnim czasie przełożono na język ukraiński i wydano drukiem dwie ascetyczne, małe książeczki ks. Federczyka[2].



[1] Por. J. Niemiec, art. cyt., s. 81.
[2] Czomu ja wiruju w katolićku Cerkwu, (tlum Al. Aleksander Jazlowiecki), Kamianec Podilskij 2002,ss. 31; Slidami Gospoda poriad z Marieju, (tłum. S. Ludmiła Saganiwska), Kijw 2003, ss 48.